n

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział I

Każdy dzień przynosi zmiany. 
Każdy sprawia, iż uczymy się bycia coraz silniejszymi i lepszymi ludźmi.
Każdego dnia pokonujemy nowe trudności i zmagamy się z tym co przynoszą.

-Alice.
Spojrzałam na mamę. Długie, ciemne włosy spięła w koński ogon, a ostre rysy twarzy podkreśliła jasnym makijażem.
-Co myślisz o tym żakiecie? Czy pasuje do sukienki?-Zapytała prezentując strój.
Wzruszyłam ramionami. Mama powinna wiedzieć, że miałam gdzieś jej strój, makijaż, fryzury.
Traktowałam ją tak jak ona mnie.
-Będę dzisiaj trochę później...muszę załatwić kilka spraw.-Mruknęła i dopijając kawę wyszła z domu.
Spojrzałam za nią ze smutkiem.
Tak dobrze wiedziałam, że obecni rodzice nigdy nie będą mi bliscy.
Nigdy ich nie kochałam, nie potrafię.
W umyśle wciąż krąży mi mama, wesoła i kochana, w krótkich, orzechowych włosach i zabrudzonym od czekolady jaskrawo-żółtym fartuchu kuchennym.
Jest też tata, roześmiany mężczyzna, z burzą ciemnych loków w wyciągniętym szarym dresie i rękoma w kolorowych farbach, w których wraz ze mną błądził aby sprawić, że biała kartka papieru będzie arcydziełem.
-Nie zapomnij zapłacić Zuzannie. Pieniądze są w kuchni w pierwszej szufladzie.-Z zamyślenia wyrwał mnie głos ojca.
Kończył spożywać jajecznicę i domagał się zapłacenia gosposi, gdy wrócę ze szkoły.
Kiwnęłam głową i wróciłam do grzebania w śniadaniu.
Wolałabym chyba odejść na zawsze, niż znowu męczyć się z tymi wspomnieniami.
Wszystko wtedy byłoby wtedy takie łatwe.
A tak? Ciągle na nowo i na nowo muszę przypominać sobie rodziców, brata, przyjaciół i ukochanego...
Ciągle muszę przypominać sobie śmierć. Przeszywający ból. Oślepiające światła. Pisk opon.
Koniec wszystkiego.
Początek niczego.

*
Tego dnia pogoda była brzydka i deszczowa.
Założyłam stary wyciągnięty sweter w odcieniu brzydkiego fioletu i sprane jeansy.
Ubrałam kurtkę i brudne trampki, po czym z torbą w ręku ruszyłam przez ulicę Liverpoolu.
Wokół mnie pośpiesznie przebiegali ludzie z parasolami i z lękiem spóźnienia w oczach.
Naciągnęłam na ciemne włosy kaptur kurtki i przyśpieszając kroku, utkwiłam wzrok w ziemi.
Tak aby spokojnie myśleć.
Po przejściu kilku przecznic, zatrzymałam się przed dużym, kremowym budynkiem szkoły i pośpiesznie wbiegłam po zniszczonych schodach, wprost do drzwi.
W poczekalni siedział mężczyzna. Wyglądał na osiemnaście-dziewiętnaście lat.
Był niezwykle przystojny i opanowany.
Dłonie trzymał w kieszeniach ciemnego płaszcza a w ustach obojętnie żuł gumę.
Kilka sekund przyglądałam mu się w ciszy.Dawno nie widziałam tak ciekawego i przyciągającego uwagę chłopaka.
Po chwili spojrzał na mnie, swoim pełnym obojętności i uroku spojrzeniem.
Odwróciłam wzrok i skierowałam do szafek, aby przebrać zmoknięte ubrania.
Jeszcze tego mi brakowało.
Zauroczyć się w kimś nierealnym. Wspaniale.
Szybko ściągnęłam kurtkę i dłońmi przeczesałam mokre od deszczu włosy.
Kilkanaście sekund później, siedziałam w sali lekcyjnej i znużona, wpatrywałam się w owego młodego mężczyznę, który wyszedł ze szkoły i spokojnym krokiem przemierzał ulice Liverpoolu.
W ustach trzymał papierosa, którego nie zapalał, jakby czekając aż deszcz przestanie padać.
Nawet mokre i potargane przez wiatr włosy, sprawiały wrażenie ułożonych w artystycznym nieładzie.
Włożyłam do ust długopis i patrzałam jak odgarnia z oczu włosy, po czym staje i odwraca wzrok.
Patrzałam jak nasze spojrzenia się stykają. Jak posyła mi nieodgadniony uśmiech, po czym odchodzi i znika z pola wiedzenia.
Czułam jak zamieram. I robi mi się dziwnie gorąco.

*
Dłonie Gabriela delikatnie gładziły moje jasne, rozpuszczone włosy.
-Kocham Cię.-Szepnął a następnie delikatnie ujął moje dłonie we własne.
Posłałam mu pełen rozmarzenia uśmiech i rozłożyłam się na dużej kanapie w salonie.
-Będziemy razem już zawsze?-Zapytałam wpatrując się w okno, za którym błyskało złote słońce.
-Razem i jeszcze dłużej.-Powiedział układając się tuż obok mnie.
-A..jeżeli któreś z nas umrze?-Zapytałam pełna rozbawienia
-To drugie dołączy do niego po latach.-Mruknął smutno.
-Ale ja nie wytrzymam bez ciebie Gabriel...
-Nie zamierzam umierać,nie bój się.-Uśmiechnął się, a następnie delikatnie pocałował.

*


Nie lubię myśleć, ale zawsze do tego uciekam.

Dlaczego?
Łatwiej byłoby skupić się na lekcjach,porozmawiać z kimś, posłuchać muzyki, poczytać coś.
Ale nie.
Otóż ja, Alice Levy zawsze myślę za dużo, za dużo wspominam.
Potem nie potrafiąc panować nad samą sobą, nad swoim umysłem i odruchami-spotykam na własnych policzkach ślady po łzach a dookoła mnie, nieobecny i dawno nie odwiedzany realny świat.

Zmierzałam w stronę ulubionej kawiarni, do której chodziłam od kilku lat.
Usiadłam w kącie przy oknie i zamówiłam kubek ciepłego latte i coś do jedzenia.
Zauważyłam Kristen, dziewczynę ze szkoły z którą mam lekcje.
Była wysoką i bardzo szczupłą osobą. Miała niedługie, jasne włosy, prostą grzywkę i niezwykle jasną karnacje.
Tego dnia, jej usta poprawione były pudrowo różową pomadką, a oczy  ciemną kredką.
Zdałam sobie sprawę, iż zmierzała w moją stronę i pytając o pozwolenie, przysiadła się obok mnie.
-Cześć, Alice.-Bąknęła, zdając sobie sprawę, że przecież nigdy nie rozmawiałyśmy.-Wybacz,że cię nachodzę...
-Nie ma sprawy.-Uśmiechnęłam się nieśmiało, stukając paznokciami o blat kawiarnego stolika.
-Otóż, jest sprawa. Kilka dni nie było cię w szkole...a właśnie wtedy zaczął do niej przychodzić pewien chłopak. Pytał właśnie o ciebie...dzisiaj również był.-Powiedziała z przejęciem, przyglądając się mojej reakcji.
Zdumiona, wzięłam głęboki oddech.
Kto chciał ze mną rozmawiać?
-Ah, ciekawe. Jak wygląda?-Zapytałam, udając niewzruszoną.
-Przed dwudziestką, baardzo przystojny i tajemniczy. Ma ciemny płaszcz. Dzisiaj siedział w poczekalni, przed lekcjami.
Przypomniałam sobie młodego mężczyznę,którego rano widziałam w poczekalni i obok szkoły.
-Aha.-Mruknęłam, udając,iż nie skojarzyłam go z nikim konkretnym.

Po powrocie do domu, zapłaciłam gosposi i opadłam na duże łóżko.
Spojrzałam w krople deszczu, wolno spływające po oknie  i tym razem, nie wspominałam przeżyć, lecz gorączkowo zastanawiałam się nad tym, kim on był i dlaczego od kilku dni o mnie pytał?





1 komentarz:

  1. Zapowiada się ciekawie. :) Ne mogę się doczekać dalszych rozdziałów ;)

    OdpowiedzUsuń